Wpatrywałem się w jej piękne oczy i myślałem co jeszcze mogę zrobić. Na
wszystkie inne wadery działał mój podryw (oczywiście z żadną się nie
związałem tylko ćwiczyłem i czekałem na tą jedyną!) . Ach, to przecież
nie ładniutka waderka tylko lisica (oczywiście też ładna... nawet
bardzo). Po prostu będę sobą, jak jej się nie spodoba to trudno (no
dobra, w depresję wpadnę).
-Wcale nie jestem wolny. Po prostu ty wystartowałaś pierwsza i miałaś
przewagę.Kalle przewróciła oczami. Zszedłem z niej i usiadłem obok.
Lisica wstała i też usiadła, tym razem bliżej mnie niż poprzednio.
Uśmiechnąłem się. Ona odwzajemniła uśmiech, ale chyba tego nie planowała
bo szybko odwróciła głowę. No nie! Tego już za wiele. Jeśli ona będzie
dalej ukrywać swoje uczucia to pożałuje. Wstałem i trąciłem ją nosem.
Teraz odwróciła się w drugą stronę. Udaje niedostępną co? No dobra, to
pożałuje. Uderzyłem ją w bok i chciałem wepchnąć do wody. Była jednak
szybka i złapała mnie za futro na karku. Oboje wpadliśmy do zimnej toni.
Przeraziłem się bo przypomniałem sobie "Ja nie umiem pływać".
Kalle?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz